Ibuprom | Dla Niepokonanych

X

MIEJ OTWARTY UMYSŁ

MOJĄ PASJĄ SĄ LUDZIE, ICH KULTURY I RELIGIE. POZNAWANIE DRUGIEGO CZŁOWIEKA TO TAKŻE POZNAWANIE SIEBIE. NIEZMIERNIA WAŻNA JEST TOLERANCJA I OTWARTOŚĆ NA INNYCH.

Głosów: 496 76 miejsce w rankingu odsłon profilu: 1936
2009-08-19

RZEMIEŚLNICY

W Indiach można spotkać wielu rzemieślników, wykonujących przeróżne prace z pokolenia na pokolenie. Oni są kontynuatorami rodzinnej tradycji i jednocześnie przyjmują zadania swojej kasty.Kast jest wiele. Każda ma swoje miejsce w hierarchii oraz zadania do wykonania dla osób w niej się znajdujących.

I tak są i rzemieślnicy zajmujący się wyrobem dywanów, tkactwem przepięknych materiałów ozdobnych czy szlifierzy kamieni szlachetnych. Najpiękniejsze diamenty można zakupić w Jaipurze. Cudowne dywany i tkaniny – można zakupić właściwie wszędzie. Wachlarze z pawich piór sprzedają uliczni kramarze czy handlarze wędrowni.Przechadzając się ulicami większych miast widać zakłady krawieckie, usługi szewskie i przy okazji pucybutów, dzielnicę metalurgów i rzeźbiarzy z marmuru.

To ludzie tamtejsi, pracownicy i właściciele, kupcy i sprzedawcy, usługobiorcy i usługodawcy. Życie codzienne wcale nie jest łatwe, chociaż i nasze także nie. Jednak stres i trudności są na osi sposobów życia bardzo odległe. Oni martwią się o to, w jaki sposób zdobyć pieniądze na jedzenie własnymi rękami i dzięki własnej kreatywności, jednocześnie kultywując tradycje rodu. My też myślimy jak zdobyć fundusze na codzienne życie, ale tak naprawdę obracamy się w innym świecie, wśród ludzi o podobnych wartościach, priorytetach, ale innym sposobie widzenia świata.

Dlaczego podróżując po Indiach ma się wrażenie, że wszyscy są serdeczni i uśmiechnięci? Wydaje się, iż są zadowoleni z życia. Z tego, co przynosi im każdy dzień. A nawet z trudności, które codziennie napotykają.

Nie. Oni nie są wcale tak szczęśliwi jak nam się wydaje. Uśmiech mają na twarzach, ale w sercu często smutek. I przymus pogodzenia się ze swoim losem, z kastą, w której się urodzili, z rodziną i obowiązkami, jakie im przypadają. Niektórzy podejmują się ucieczki do większych miast, by zgubić w otchłani czasu swoją kastowość i aby rozpocząć nowe, inne, lepsze życie. Inni pozostają w miejscu, w którym się znaleźli i pogodnie spoglądają w przyszłość, która nie jawi się wcale zbyt różnorodnie.

Dla hindusów gość jest niczym bóg - dlatego będą w stanie oddać podróżnikowi swoje śniadanie, byle ten był syty i zadowolony. Pomijam fakt, że mnóstwo żebraków i naciągaczy czyha tylko na zamożnych turystów, by coś od nich wydębić lub utargować. Moje znajomości, nawet te z handlowcami, bły sympatyczne. W sumie też prawie zawsze dostawałam od nich trochę prezentów - od bransoletek zaczynając, po marmurowym słoniku kończąc. Do tego duża dawka zaciekawienia i różnych pytań (głównie o męża, rodziców, studia) a także mnóstwo śmiechu i serdeczności, połączone ze smakiem podawanej do rozmowy indyjskiej herbaty - masala tea (czyli mocna i gorąca bawarka z mnóstwem aromatycznych przypraw).

Taka gorąca masala tea była błogosławieństwem podczas niemalże 40 stopniowego upału. W połączeniu z uśmiechem i błyskiem w oczach gospodarzy, którzy mnie częstowali - nieocenionym trunkiem, który oszałamiał swoją głębią i słodkością.

2009-08-11

Fryzjer.

<

Czy ktoś z Was usiadłby na krzesełku i pozwolił się ogolić oraz ostrzyc hinduskiemu fryzjerowi w Delhi? Siedząc jakieś 3 metry od ulicy, słysząc trąbienie samochodów i czując smród spalin.

Obawiam się, że odważyłoby się na to naprawdę niewielki procent polskich mężczyzn. W polskiej stolicy są bowiem salony fryzjerskie dostosowane do naszego trybu i stylu życia, do naszego ‘poziomu’. Salon ma przyciągać widokiem szyby wystawowej, kolorowymi lub złoconymi napisami, ciekawą reklamą, może jakąś akcją marketingową.

 

Jednak by klientów zdobyć i utrzymać, salon powinien móc pochwalić się perfekcyjnie przygotowanym do pracy personelem czyli wykwalifikowanymi pracownikami, ale także i dobrym sprzętem, najlepiej markowym z widoczną nazwą firmy na urządzeniach (by klient mógł zerknąć i się zachwycić bądź uspokoić swoje obawy).

W Indiach ‘miastowy’ fryzjer ma przede wszystkim potrafić włosy dobrze ściąć, a twarz umieć perfekcyjnie ogolić brzytwą. Salony fryzjerskie dla zamożnych, znajdujące się w bogatych dzielnicach, luksusowe od zewnątrz i eleganckie od wewnątrz, są niewspółmiernie piękne.

 

Jedno łączy wszystkie te miejsca – klientów przyciąga chęć skorzystania z usług fachowca. Specjalisty, który dobrze zna swój fach, potrafi wykonać dany zabieg profesjonalnie. Uśmiech, bycie miłym i uprzejmym – to podstawa. Wiadomo przecież, że do niemiłego fryzjera klient drugi raz nie będzie chciał się udać na zabieg. I choćby nie wiem jak bardzo różniły się salony fryzjerskie na świecie, choć inny byłby ich wygląd, kolor ścian (o ile ściany istnieją) i rodzaj urządzeń, to wspólnym elementem, prócz rodzaju prowadzonej działalności, jest człowiek – specjalista, fachowiec.

Wszyscy fryzjerzy ostrzygą, ale nie wszyscy tak samo dobrze.  Wszyscy będą się uśmiechać i zapytani o cokolwiek, będą opowiadać przeróżne historie, byle klient był zadowolony. Wszyscy będą starali się wykonać swą pracę jak najlepiej, aby klient do nich wrócił. W końcu wszyscy będą używać nożyczek i brzytwy, bo to podstawowe narzędzia każdego fryzjera.

- --

aby skontaktować się ze mną, napisz: emya@tlen.pl

2009-08-03

moja pierwsza podróż do Indii...

Podróż do Indii była moim małym marzeniem, które postanowiłam zrealizować. Znajomi mówili:" Zazdroszczę, że tam jedziesz..", "Ale ci fajnie..", "też bym tak chciała.."

lub pytali: "nie obawiasz się jechać tam sama? bez znajomych", "nie boisz się, że ktoś ci coś złego tam zrobi? w końcu jesteś młodą blondynką..", "po co tak daleko?czemu nie wydasz tej kasy na podróże po Europie?"

albo zniechęcali: "a jak nie uda ci się spłacić kredytu?", "możesz się tam zgubić, albo cię porwą", "możesz zachorować na malarię albo mieć jakąś gorszą chorobę... ".

 A co ja na to? A to, że zachorować mogę i w naszym pięknym kraju na różne choróbska, że jeśli nie pojadę teraz to nie wiem czy kiedykolwiek, że kredyt na tę wyprawę spłacę  prędzej lub później, że pieniądze nie są najważniejsze, że to nie chodzi o to,by pojechać gdziekolwiek, ale by spełnić jedno ze swoich marzeń, że się boję ale mimo to zaryzykuję bo: KTO NIE RYZYKUJE TEN NIE WYGRYWA.

Dlatego cieszę się, że zaryzykowałam. Ciężka praca i lęk (także ten lęk wysokości, który przyszło mi pokonywać w samolocie podczas każdego lotu) są warte doświadczeń, których nie można kupić za żadne pieniądze, a które dane mi było przeżyć. Przykładem jest choćby nocna wizyta w barze tylko dla mężczyzn.. gdzie właściciel zgodził się ugościć także i mnie.. pośród kilkunastu mężczyzn, w kłębach papierosowego dymu, przy małym drewnianym stoliku spożywałam znaną chyba nam wszystkim CocaColę, dyskutując z Punjab'skimi goścmi knajpy o ich życiu, pracy, rodzinach. To jest bezcenne. Choćby dla tych paru chwil warto było tam pojechać.

Chciałbym innym pokazać świat orientu znany mieszkańcom tego kraju, często niedostępny dla przejeżdżających od hotelu do hotelu turystów. To nie zwiedzanie tylko tych największych i najbardziej sławnych zabytków. To także odwiedzanie najpiękniejszych i najważniejszych religijnie miejsc danego regionu oraz poznanie historii ludzi tam mieszkających.

2009-08-02

klejnoty...

Indie. Kraj pełen kontrastów zarówno w sferze sztuki jak i życia codziennego. Błyszczące różnokolorowe sari, słodko-ostre potrawy, kadzidłowo-kwiatowe zapachy, na ulicach bardzo biedni i bardzo bogaci.

Kraj, w którym żyją ludzie o takich samych potrzebach jak nasze. Różni ich religia, kultura, poziom życia. O stylu życia mówić byłoby ciężko.

Mimo rozwoju cywilizacji i komputeryzacji w Indiach, to kraj przyciągający rzesze turystów i ludzi, poszukujących wsparcia duchowego, bądź chcących odnaleźć dla siebie drogę w życiu.

 

Codzienne bytowanie hindusów w ich własnym kraju niektórych może przerażać, innych fascynować. Brud – to pierwsze, co rzuca się w oczy przyjeżdżających tam Europejczykom. Wysiadając na lotnisku w Delhi ma się wrażenie uderzającego w twarz gorąca, duszności i kurzu, który zewsząd się wydobywa i wszędzie wetknie. W każdą szczelinę ciała. W każde miejsce niedopitej walizki. Śmieci na ulicach, śmieci na chodnikach, śmieci w kawiarniach.

Czy to przeraża? Jeśli spogląda się na ten kraj oczami swojej kultury i cywilizacji, to owszem, ten brud może odstraszać od dalszej wędrówki. Jednak tylko głupiec poprzestanie na kierowaniu się pozorami. Zanim zatem wyruszy się do któregokolwiek kraju na Dalekim Wschodzie, należy zapoznać się z jego kulturą. Dla Hindusa brud na zewnątrz nie jest ważny. Najistotniejsze jest to, by on jako człowiek był czysty wewnątrz. Cóż po czystym podwórku i pozamiatanym chodniku, skoro chodzić mogliby po nich ludzie pełni grzechu, złych zamiarów i złych intencji. Wewnątrz domostw hindusów panuje czystość, a oni sami dbają także o to, by zachować higienę, choćby przez żucie gałązek drzewa, którego antybakteryjne działanie pozwala na utrzymanie zdrowego uzębienia. Nie można jednak wyolbrzymiać. W stosunku do niektórych krajów europejskich, Indie i owszem, są brudne. Drugą sprawą jest jednak ilość mieszkańców Indii przypadająca na konkretną ilość metrów kwadratowych. W terenach górskich, bliżej Kaszmiru, różne plemiona osadzone są w dolinach i wsiach, same od siebie odległe o wiele kilometrów. W samym Delhi czy Kalkucie, ciężko jest gdzieś wetknąć szpilkę, aby nie natknąć się na drugiego człowieka.

 

Ten tłum powoduje jednak też wyjątkową atmosferę tego kraju. Idąc chodnikiem przy jednej z głównym ulic któregokolwiek większego miasta w Indiach, mija się mnóstwo karczm, kramików z błyskotkami, sklepików odzieżowych i obuwniczych, zakładów fryzjerskich i rzemieślniczych. Z zewnątrz nie wyglądają one zbyt schludnie ani nie przyciągają swoim widokiem. Wewnątrz zanika szarość ścian, zaś pojawiają się ludzie, ich uśmiechy, ich błyszczące oczy i kwieciste historie dotyczące życia, danego dnia lub planów na przyszłość.

I to właśnie ludzie, ich opowieści oraz rutyały są prawdziwym klejnotem Indii, a histroia tego kraju i tygiel religijno-kulturowy, tworzy mimo swych kontrastów jedną spójną całość, nie do objęcia wzrokiem.

2009-08-01

POZNAJ SIEBIE DZIĘKI INNYM

Znasz się dobrze? Wiesz, jakie będą Twoje reakcje w poszczególnych sytuacjach? Uważasz się za osobę tolerancyjną i otwartą na ludzi?

Zmierz się z rzeczywistością, przekonaniami, życiem.

Jak? Jeśli nie masz czasu na podróże, albo brak Ci na to środków finansowych - otwórz się na ludzi będących wokół siebie, blisko.

 

Wielu z nas myśli, że zna siebie samego dobrze, że potrafi przewidzieć przyszłe reakcje w konkretnych sytuacjach. Jednak dopiero zetknięcie z danymi ludźmi i faktyczne zderzenie z wydarzeniami pozwala ukazać naszą prawdziwą twarz. Podróże są jednym ze sposobów na to, by poznać odrębne kultury, miejsca i spotkać różnych ludzi. Niekiedy nie trzeba wyjeżdżać daleko, by zetknąć się z inną obyczajowością, innymi zwyczajami, rytuałami religijnymi. W dobie globalizacji i pluralizacji powinniśmy otworzyć się nieco więcej na świat, który nas otacza. Choćby dlatego, że poznając innych, poznajemy także i siebie. To właśnie nasi najbliżsi są odbiciem nas samych, lecz to, jakie osoby przyciągamy do siebie także nas określa. Kontakty z ludźmi innych wyznań, kultur, koloru skóry, pozwalają spojrzeć z dystansu na nas samych i otaczający świat.

 

Życie codzienne, niekiedy przytłaczające monotonią, szarością oraz swoimi skomplikowanymi problemami czekającymi na rozwiązanie, może powodować zniechęcenie do aktywnego podróżowania. Niektórzy wolą pojechać lub polecieć do danego kraju tylko po to, by poleżeć na plaży i opalić swą skórę na kolor brązowy, a następnie chwalić się znajomym zdjęciami z wakacji w hotelu 5-gwiazdkowym nad pięknym, błękitnym morzem.

Chcę skłonić do podróży aktywnych. Niezależnie czy chodzi o morze, góry, czy po prostu zwiedzanie zabytków. Podróży zapoznawczych z naturą, kulturą i ludźmi. Ostrożnie ale bez uprzedzeń. Tolerancyjnie, bo przecież nikogo do akceptacji zmuszać nie można. Chcę nakłonić do otwarcia się na wydarzenia mające miejsce niedaleko, np. festiwale innych kultur, ale przede wszystkim na aktywne podróże zjednujące i pojednujące.

 

W tym blogu zamierzam przedstawić krótko moje małe podróże, opisane i ozdobione kilkoma zdjęciami. Mam tym samym nadzieję, iż uda mi się zarazić innych do poznawania obcych dla nas kultur i cywilizacji.

O mnie

emya

emya
Marzenie:

UKAZANIE INNYM ŻYCIA LUDZI Z KRAJÓW DALEKIEGO WSCHODU W FORMIE CYKLI ARTYKUŁÓW, REPORTAŻY, ALBUMU ZDJĘĆ. CHCĘ ZWRÓCIĆ UWAGĘ NA TO, CO ŁĄCZY A NIE DZIELI.

Tagi:

ORIENT KULTURA RELIGIA PODROZE ZYCIE

Adres bloga:
http://emya.dlaniepokonanych.pl/ Kopiuj i rozsyłaj znajomym.

Zobacz inne blogi